Medycyna,  Studia

Gap year – trudne decyzje u progu dorosłości.

GAP YEAR

Co to w ogóle jest gap year – to rok przerwy. Niektórzy robią go celowo sami a innych zmusza do tego sytuacja życiowa. Osoby, które znają mnie poza instagramem wiedzą, że nie dostałam się na studia za pierwszym razem i na rok zostałam w domu aby uczyć się do matury i ją poprawić. 

Teraz jest ten okres kiedy wychodzą pierwsze listy a mnóstwo osób ma dylemat czy zostać w domu i poprawiać egzamin dojrzałości czy może pójść na jakieś inne studia i równolegle ze studiami ucząc się do matury spróbować swoich sił za rok. 

Chciałabym abyście wiedzieli, że nie ma środka idealnego – ja dziś piszę o tym jakie jest moje zdanie na temat przymusowego gap year 🙂 a każdy kto stoi przed takim wyborem powinien rozważyć wszelkie za i przeciw bo to powinna być przede wszystkim jego decyzja.

Z perspektywy czasu uważam, że zostanie rok dłużej w Radomiu bardzo dużo mnie nauczyło (i nie mówię tu o materiale z chemii i biologii :P). Przede wszystkim gap year nauczył mnie pokory i sprawił że każdy późniejszy sukces doceniałam znacznie bardziej. Bo tak to zazwyczaj u nas jest, że jesteśmy dzieciakami, które mają czerwone paski, są najlepsze w klasie i w ogóle wszystko wchodzi ładnie i gładko. Mi tak wchodziło właśnie do rekrutacji na studia – to był pierwszy duży kopniak od życia. 

Po dużej ilości płaczków i cogodzinnym zadawaniem pytania co dalej z tym życiem postanowiłam na chłodno przeanalizować możliwości które mi zostały.

  1. Czekać i modlić się, że dostane się na lekarski w ostatniej rekrutacji we wrześniu. Plusy: wymarzone studia. Minusy: bardzo małe prawdopodobieństwo takiego scenariusza, w momencie kiedy okazałoby się że nie dostanę się nigdzie we wrześniu będzie już za późno na jakąkolwiek inną rekrutacje i na ogarnięcie korków czy kursów do matury, dość duże obciążenie psychiczne tą sytuacją niepewności. Ponieważ twardo stąpam po ziemi i nie lubię nie wiedzieć na czym stoję to tę opcję odrzuciłam (oczywiście listy pokazywały się dalej a ja je dalej sprawdzałam ale raczej bez nadziei że coś zmieni się w mojej sytuacji, wtedy miałam już inny plan ;))
  2. Pójść na studia na kierunek pokrewny i uczyć się do matury aby poprawić ją za rok – to jest opcja, która była bardzo silnym kontrkandydatem dla tej którą ostatecznie wybrałam. Plusy: wyjechanie na studia tak jak wszyscy moi znajomi, brak odizolowania społecznego, niektórzy mówią też, że brak straconego roku (aczkolwiek dla mnie rok na innych studiach byłby rokiem straconym). Minusy: dużo zajęć, które mogą uniemożliwić naukę, materiał na studiach nawet pokrewnych nie bardzo pokrywa się z tym wymaganym do matury, rok utrzymywania się w innym mieście. Generalnie opcja mająca potencjał choć z perspektywy czasu muszę Wam powiedzieć, że bardzo dużo osób które zaczęły jakieś tam studia niestety nie poprawiły matury i na tych studiach już zostały. Oczywiście zdarzają się jednostki wybitne, które po uczelni lecą na korki lub otwierają same książki na 4h i poprawiają egzamin dojrzałości – niestety tych jest raczej mniejszość.
  3. Zostać w domu i zasuwać do matury. Plusy: dużo czasu na naukę co znacznie zwiększa prawdopodobieństwo poprawienia wyniku z matury, nie trzeba utrzymywać się w innym mieście (mniejsze koszty życia), jedzonko od mamusi – ten plus doszedł tu dopiero po skończeniu studiów jak analizowałam moją sytuacje 7 lat temu nie widniał na kartce „zysków i strat”. Minusy: zostajesz w domu i czujesz się jak przegryw życiowy, ucina Ci się trochę kontaktów ze znajomymi bo oni wyjeżdżają do innego miasta na studia, niektórzy uważają że jesteś darmozjadem (najgorzej jak Ci „niektórzy” to Twoi rodzice – ale u mnie na szczęcie tak nie było) 

Tak więc po spisaniu wszystkich opcji gdzie pierwsza tak naprawdę nie była opcją doszłam do wniosku że trzecia jest najsensowniejszym rozwiązaniem. Może to co teraz napisze zabrzmi dość idealistycznie ale naprawdę wierzę, że to słuszne podejście do tej sprawy. Jeden rok w perspektywie całego życia to naprawdę kompletnie nic – i wiem, że trudno to przyznać mając 19/19 lat ale mając 26 tak jak ja w tej chwili już trochę prościej. Moim zdaniem poświęcenie jednego roku aby przez całe życie móc później robić to co się kocha jest mądrym posunięciem. Idąc na inne studia trochę ryzykujemy, że będziemy robić coś co nie sprawia nam satysfakcji do końca życia – trochę słaba wizja przyszłości (do tego braku satysfakcji dodajcie też brak spełnienia a co za tym idzie wieczne zdenerwowanie i rozgoryczenie swoim życiem – przynajmniej ja to tak widzę). 

Jak przeżyć gap year aby nie zwariować. Ja chodziłam na korki dzięki czemu musiałam wychodzić z domu i motywowało mnie to do systematycznej pracy. W weekendy jeździłam do Warszawy na kursy przygotowujące do matury (Kursy Sikory – nie wiem czy dalej jeszcze istnieją) dzięki czemu miałam kontakt z rówieśnikami. Dorabiałam też udzielając korepetycji dla uczniów podstawówek i gimnazjów z chemii i biologii – co dało mi jakąś minimalną niezależność finansową. 

Chciałabym abyście wiedzieli, że gap year to bardzo popularna rzecz i jeżeli zostajecie na rok w domu to nie dlatego że jesteście życiowymi nieudacznikami ale dlatego, że walczycie o swoje marzenia i o swoją przyszłość. Bo ten rok nie jest straconym rokiem tylko inwestycją w lepsze jutro. 

Rano biegam w białym fartuchu a wieczorem na treningu – zapraszam do mojego medycznosportowego świata. Lekarz => ortopeda in progress.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *