Suplementacja

Kroplówki regeneracyjne – czy naprawdę działają?

Czy kroplówki mają racje bytu w sportowym świecie? Coraz częściej widzę wśród moich biegowych znajomych, że ktoś wrzuca zdjęcie właśnie z wkłuciem dożylnym (i nie mówię tutaj o zdjęciach ze szpitala). Ponieważ o skuteczność wlewów pytało mnie już kilka osób to postanowiłam wziąć się poważnie za ten temat i na początku tego tygodnia rozpoczęłam przekopywanie internetów w nadziei, że znajdę choć odrobinę merytorycznej wiedzy, która nie będzie pustym „zapraszamy na wlewy odmieniające Twoje życie”.

Poszperałam trochę w ofertach komercyjnych kroplówek (czy też wlewów jak to czasem nazywane są kroplówki). Oferty te można podzielić na trzy podstawowe grupy:

  1. Nawadnianie roztworami z grupy krystaloidów, częściej dostępne pod nazwą „kac pogotowie” niż „wsparcie biegacza”.
  2. Multiwitamina – tak popularne ostatnio wlewy witaminowe.
  3. Antyoksydacja.

A teraz niestety smutna prawda – naukowo udowodnione działania ma tylko punkt pierwszy. Drugi i trzeci nie mają udowodnionej przewagi podaży drogą dożylnej nad doustną. Tutaj uwaga – nie mówię, że suplementacja np. witaminy D nic nie daje (wręcz przeciwnie to bardzo ważna sprawa jest – zarówno w życiu jak też bieganiu – pisałam już o tym artykuł), podkreślam tylko że efekty które uzyskamy suplementując taką witaminę doustnie będą dokładnie takie same jak te które uzyskamy po podaży jej dożylnie. Należy zauważyć też, że droga dożylna jest drogą inwazyjną, w przypadku której mamy do czynienia z naruszeniem powłok skórnych. Co za tym idzie wykonanie wkłucia dożylnego będzie się wiązało z możliwością wystąpienia powikłań. Przy odpowiednim zachowaniu środków ostrożności oraz higieny powikłania te występują niezwykle rzadko. Niemniej jednak narażamy się na takie rzeczy jak: zakażenie w miejscu ukłucia, przebicie żyły oraz wystąpienie krwiaka czy też (tu już dość niebezpiecznie) zator powietrzny w żyle. Oczywiście jeżeli ktoś chce ogarnąć suplementacje w taki sposób i nie przeszkadza mu to, że niedobory witaminowe według zaleceń w pierwszej kolejności powinniśmy uzupełniać drogą doustną – to może skoczyć na szybki wlewik :). Poza powikłaniami dotyczącymi wkłucia takie wynalazki są bezpieczne. Pamiętajcie też, że suplementacja jest czymś dodatkowym i zdrowa, racjonalna dieta jest w stanie zapewnić nam 100% zapotrzebowania na praktycznie wszystkie makro i mikroelementy oraz witaminy.

Wracając do nawadniania bo to jedyna pozycja z naszej listy komercyjnych kroplówek, która będzie miała medycznie-naukowy sens. W momencie bardzo dużego wysiłku narażamy się na utratę wody oraz elektrolitów. Jednak prawie w 100% tę utratę jesteśmy w stanie uzupełnić poprzez podaż wody oraz elektrolitów doustnie. Według zaleceń zawartych w Internie Szczeklika [1] pierwszą drogą podaży płynów w przypadku odwodnienia jest droga doustna, dopiero kiedy ta nie wystarcza (lub pacjent nie jest w stanie przyjmować płynów doustnie) powinno się zastosować drogę dożylną. Jaka jest więc przewaga drogi dożylnej – rehydratacja zachodzi duuuuużo szybciej. Dużo szybciej jesteśmy też w stanie uzupełnić utracone elektrolity, co w przypadku standardowego uzupełniania płynów za pomocą izotoników może trwać kilka godzin a nawet czasem dni. W tej chwili na rynku mamy dostępnych kilka rodzajów płynów, którymi możemy się dość skutecznie wspomóc.

  1. Pierwsza grupa to zbilansowane roztwory elektrolitowe. Znajdziemy tu Płyn Ringera zawierający: sód, chlor, potas i wapń oraz PWE (płyn fizjologiczny wieloelektrolitowy izotoniczny), który dodatkowo posiada magnez oraz mleczan. Warto podkreślić wskazania do stosowania tych płynów, które widnieją w opisie profesjonalnym tych leków (bo tak – to są leki!). Są to „Odwodnienie w wyniku niedostatecznej doustnej podaży płynów. Utrata płynów i elektrolitów na skutek obfitych wymiotów i biegunek. Utrata płynów ustrojowych przez przetoki jelitowe lub żółciowe. Planowe nawadnianie w okresie okołooperacyjnym” [2]. Czytając ten opis odwodnienie po zawodach moglibyśmy zakwalifikować do grupy „Odwodnienie w wyniku niedostatecznej doustnej podaży płynów”. Trzeba czasem po prostu zadać sobie pytanie czy dla tempa i nowej życiówki warto doprowadzić się do stanu kiedy nie będziemy mogli uzupełnić naszych braków podażą doustną płynów?
  2. Druga grupa to roztwór NaCl 0,9%. Jest to roztwór elektrolitowy izotoniczny w stosunku do osocza [3]. Płyn ten wydaje się być mniej skuteczną opcją z powodu braku elektrolitów obecnych w grupie pierwszej.
  3. Grupa trzecia to roztwór glukozy. Poza glukozą zawiera on również sód i chlor [4]. Ta opcja jest rozsądna pod względem szybkiej regeneracji – dostarczymy komórkom bardzo szybko jeść 🙂 dzięki czemu w krótkim czasie będą one gotowe znów na duży wysiłek.

Jeżeli jednak mamy czas Warto najpierw pomyśleć o izotoniku doustnym. Jeżeli nie lubimy kupnych fajną opcją są izotoniki domowe (woda, cytryna, miód i sól). Przy regularnym dostarczaniu takiego cuda doustnie efekty uzyskamy takie same jak po infuzji roztworu elektrolitowego. Pamiętajmy też o tym aby dbać o elektrolity przed dużymi startami. Unikajmy sytuacji, w której stajemy na starcie przetrenowani bez zbilansowanych elektrolitów – bo wtedy dodatkowe odwodnienie podczas zawodów na pewno skończy się dla nas kroplówką i to nie dlatego, że będziemy chcieli ale właśnie ze wskazań medycznych.

Miłego dnia – trenujmy z głową! Najskuteczniejszym sposobem na bieganie dobrych czasów są regularne treningi 🙂

1. Interna Szczeklika: Podręcznik chorób wewnętrznych 2012 / zespół red. P. Gajewski [i in.], Medycyna Praktyczna, 2016

2. http://www.baxter.com.pl/downloads/charakterystyki/LUBLIN%C5%82yn_fizjologiczny_wieloelektrolitowy_izotoniczny_Baxter.pdf

3. http://www.baxter.com.pl/downloads/charakterystyki/Medication_Delivery/InfusionsNatrium_Chloratum_0,9_Baxter.pdf

4. http://www.baxter.com.pl/downloads/charakterystyki/LUBLINInjectio_Glucosi_5_et_Natrii_Chloratii_0,9_2_1%20Baxter.pdf

Rano biegam w białym fartuchu a wieczorem na treningu – zapraszam do mojego medycznosportowego świata. Lekarz => ortopeda in progress.

8 komentarzy

  • Tragicomic

    Głos rozsądku! ? Również jestem zdania, że te wszystkie wlewy witaminowe to po prostu nabijanie ludzi w butelkę, bo przecież terapia która nie jest skuteczna i nie jest to udokumentowane badaniami, nie powinna być stosowana.
    Bo przecież łatwiej dać sobie w żyłę i wierzyć że coś zadziała, niż unikać śmieciowego jedzenia ?

  • Macho

    „Pamiętajcie też, że suplementacja jest czymś dodatkowym i zdrowa, racjonalna dieta jest w stanie zapewnić nam 100% zapotrzebowania na praktycznie wszystkie makro i mikroelementy oraz witaminy.”
    .
    No właśnie nie do końca. Przy zespole zaburzonego wchłaniania występującego np. u osób z przewlekłymi stanami zapalnymi (ciężko trenujący sportowcy), wlewy to często najskuteczniejsza lub jedyna forma suplementacji, która przyniesie efekty. Choć wspominam tu o przypadkach „patologicznych”, to w samym OCR prowadzę trzech takich zawodników. Fakt, że w dzisiejszych czasach wlewy są nadużywane przez większość osób, jednak przyswajalności większości suplementów z układu pokarmowego, która często wynosi kilka % vs metoda in veins, której skuteczność przedostatnia się do krwiobiegu wynosi 100%, pod tym względem stawia jednak w lepszym świetle tę drugą alternatywa.
    .
    Poza tym jest jeszcze kilka preparatów stosowanych dożylnie, a UDOKUMENTOWANYCH licznymi badaniami naukowymi, które przyspieszają regenerację, a praktycznie nie posiadają żadnych side effectów – np. solcoseryl/actovegin.

    • Spraweczka

      Cenne uwagi 🙂 odnośnie suplementacji miałam na myśli zdrowe osoby bez problemów z przewodem pokarmowym (ponieważ jest to grupa osób o innym wchłanianiu, przez co też metabolizmie i co za tym idzie o ścisłych regulacjach dietetycznych). Mógłbyś mi podesłać badania odnośnie solcoserylu – z chęcią poczytam na ten temat bo niewiele znalazłam sama w internecie 🙂

  • Macho

    Chyba żartujesz? Na pubmedzie jest kilkadziesiąt badań i kilkaset publikacji prowadzonych od 60 lat z tym preparatem? Solcoseryl = Actovegin
    Jeden i drugi to to samo, czyli bezbiałkowy dializat krwi bydlęcej, ale pod „ruską” nazwą Actovegin jest bardziej znany.

    Trzymaj jedno z badań, do którego są podlinkowane kolejne i kolejne:
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/m/pubmed/21271496/?i=2&from=/23531892/related

    PS. Nie wiem czy wiecie, ale sportowcy nie mogą stosowac żadnych wlewów dożylnych powyżej 50ml, ponieważ jest to zakazane przez WADA (nawet jeżeli w kroplówce znajdują się same elektrolity!). Wyjątkiem jest poważny przypadek uzasadniony klinicznie – wówczas sportowiec może legalnie skorzystać z tekiej opcji podania czegokolwiek.

  • Ktoś

    „Pamiętajcie też, że suplementacja jest czymś dodatkowym i zdrowa, racjonalna dieta jest w stanie zapewnić nam 100% zapotrzebowania na praktycznie wszystkie makro i mikroelementy oraz witaminy”

    Co z witaminą D, przecież istnieją zalecenia co do jej suplementacji – i tutaj kluczową sprawą jest ilość ekspozycji skóry na promieniowanie słoneczne, a nie błędy dietetyczne czy niezróżnicowana dieta. Nie mówiąc o suplementacji kwasu foliowego u kobiet planujących i będących w ciąży czy suplementacji witamin A, C i D u dzieci – tutaj zgoda, wystąpienie niedoboru jest ściśle związane z rodzajem diety, ale zalecenia co do stosowania suplementacji oparte są na rozumowaniu epidemiologicznym – trudno jest ludziom ocenić swoją dietę pod kątem zbilansowania witaminowego, to wymaga dużej kontroli więc uznaje się że zachęcanie do suplementacji jest korzystne. Poza tym jest jeszcze kwestia diety wegetariańskiej i suplementacji u osób na tej diecie – czy ona jest wg autorki „niezdrowa?”Chciałem to wyjaśnić przede wszystkim dlatego że przedstawiasz się w nazwie bloga jako „doktor” a więc proporcjonalnie większa wagę w oczach czytelników ma pewnie to co piszesz i proporcjonalnie większą szkodzę możesz zrobić pisząc nieprecyzyjnie lub wręcz błędnie. Pozdrawiam

    • Spraweczka

      Cześć 🙂
      Jeżeli chodzi o witaminę D – to w pełni się z Tobą zgodzę. Odsyłam do posta o witaminie D – tam jest uwzględniana zalecana dawka suplementacji witaminy D. Jednak warto podkreślić, że dawki te obliczane są dla osób żyjących w naszym klimacie. Inaczej będzie wyglądać sprawa z osobami żyjącymi w innych częściach świata – dlatego to jest suplementacja, ponieważ nasz organizm przy odpowiedniej diecie i sprzyjających warunkach jest w stanie pokryć samodzielnie pełne zapotrzebowanie na tę witaminę.

      Wracając do tego czym jest suplementacja. Według definicji „Suplement diety to środek spożywczy, którego celem jest uzupełnienie normalnej diety, będący skoncentrowanym źródłem witamin lub składników mineralnych lub innych substancji wykazujących efekt odżywczy lub inny fizjologiczny” (Ustawa z dnia 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia (Dz.U. z 2018 r. poz. 1541). Warto zwrócić tutaj uwagę na słowo „uzupełnienie”. Uzupełniamy dietę o witaminy i inne niezbędne składniki, ponieważ w obecnym klimacie i z daną dietą nie jesteśmy w stanie całkowicie pokryć na nie zapotrzebowania (w hipotetycznie idealnych warunkach byłoby to możliwe). Idąc tym tropem suplementacja kwasu foliowego i witamin u dzieci jest jak najbardziej zalecana.

      Odnośnie diety wegetariańskiej – nie jestem ekspertem w tym temacie i daleka jestem od stwierdzeń, że jest ona „niezdrowa”. Uważam jednak, że przy jej układaniu trzeba się dużo bardziej postarać i skupić na doborze wszystkich makro i mikroelementów. Są jednak liczne głosy mówiące o tym, że taką dietę da się ułożyć w taki sposób, że nie będzie ona wymagać suplementacji ( i nie mówię tutaj o suplementacji witaminy D – bo to jak wyżej zauważyliśmy zdecydowanie bardziej uzależnione jest od klimatu niż od diety).

      Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *