Bieganie,  Biegi przeszkodowe (OCR)

Pierwszy runmageddon – przygoda czy sportowe samobójstwo :)? Czyli krótki poradnik jak się do niego przygotować aby przeżyć.

Czy tytuł przyciągnął Waszą uwagę 🙂 – jeżeli tak to już mogę Wam powiedzieć, że z samobójstwem nie będzie to miało nic wspólnego (no chyba, że zapisaliście się na ultra a na treningu byliście raz – rok temu). Gwarantuje Wam, że będzie to sportowa przygoda Waszego życia. Aby nie martwić się głupotami i skupić się na zabawie to zachęcam Was do przeczytania poniższego teksu. Wtedy zamiast narzekać na brak rękawiczek czy złe ubrania będziecie mogli w pełni się cieszyć z błotnego spa, które sobie zafundowaliście. W sobotę cześć mojej grupy przeszkodowej biegnie swój pierwszy runmageddon. Skłoniło mnie to do napisania posta o tym co warto wziąć ze sobą i przygotować na bieg przeszkodowy. Mam nadzieje, że lektura tego krótkiego artykułu pomoże Wam spakować swoją walizkę i ruszyć na przygodę życia (bo podkreślam jeszcze raz jestem pewna, że tak właśnie będzie :)). 

W co się ubrać?

Zaczniemy od grubych rzeczy – czyli takich, na które powinniście koniecznie zwrócić uwagę. Ubrania powinny być z materiału technicznego – bawełna chłonie wodę i np kilometr w morzu (bo tak zapowiada się trasa sobotniego rekruta) będzie bardzo ciężka w takim ubraniu. Koszulkę techniczną znajdziecie w pakiecie startowym, spodnie musicie ogarnąć sami. Polecam długie nogawki mimo dość wysokiej zapowiadanej temperatury, dzięki takiemu rozwiązaniu unikniecie miliona zadrapań na nogach. Ja od jakiego≥ś czasu biegam w szortach – jest to spoko rozwiązanie temperaturowo ale faktycznie moje nogi wyglądają jakbym nic nie robiła od pół roku tylko czołgała się w nich po ziemi. Kolejnym ważnym pytaniem jest jakie buty należy wybrać – jeżeli macie jakieś do biegania w terenie (czyli z agresywnym bieżnikiem – dla tych mniej biegających – z podeszwą która ma takie wystające gumowe elementy) to będzie najlepsza opcja. Jeżeli nie, normalne adidasy też będą ok. Pamiętajcie tylko aby je mocno zawiązać bo możecie zgubić je w błocie ;). Na stronach biegów przeszkodowych znajdziecie wzmiankę o szarej izolacyjnej taśmie, którą należy skleić buty z nogami :P. Biegałam i z taśmą i bez taśmy – różnicy zbytnio nie widzę, dobrze zasznurowane buty nie będą chciały skazać się na błotną śmierć – obiecuje to Wam. Skarpetki poza tym, że dobierane kolorystycznie do całego stroju to fajnie by było jakby zakryły nam kostki – przy przechodzeniu przez takie przeszkody jak np lina unikniemy obtarć na kostkach. Czy rękawiczki się przydadzą – na pewno! Dużo łatwiej czołga się pod zasiekami kiedy po ziemi szurasz dłońmi w ochronie niż gołą skórą. Poza tym jeżeli będziesz chciał zrobić jakąś przeszkodę bez rękawiczek to zawsze możesz je zdjąć, bo faktem jest, że bez rękawiczek chwyt na przeszkodach jest dużo pewniejszy. Jakie rękawiczki – ja swój pierwszy runamageddon przebiegłam w ogrodowych rękawiczkach za 3,5 zł z Castoramy – wiecie co? – sprawdziły się perfekcyjnie :D. Potem przez długi czas biegałam w rękawiczkach rowerowych z Lidla (za te zapłaciłam już zawrotną kwotę 14,99zł) – też dawały rade. Obecnie biegam bez rękawiczek (szczerze to na razie testuje ten sposób i nie wiem czy nie wrócę do sposobu gdzie grube rzeczy – zasieki, ścianki – pokonuje w rękawiczkach a na przeszkody na ręce np. Multiriga je zdejmuje). 

Pakiet startowy.

Ja zazwyczaj robie tak, że przyjeżdżam dzień wcześniej i wtedy odbieram pakiet startowy. Dzięki takiemu rozwiązaniu oprócz czasu który zyskuje rano to mogę jeszcze ogarnąć sobie wcześniej przeszkody na miasteczku – bo te są zazwyczaj najtrudniejsze na całej trasie. W pakiecie startowym tak jak wspomniałam już wcześniej znajdziecie koszulkę techniczną (w której gorąco polecam pobiec bo sprawdza się bardzo dobrze na trasie nie wspominając już o super mocy, którą dodaje :)). W pakiecie znajdziecie też chipa, które należy umieścić przy bucie. Opcje na przywiązanie go są dwie – albo trytytki albo sznurówki – to już zależy od Was. Ja mocuje go za pomocą sznurówek i jeszcze nie zdarzyło mi się abym miała z tym jakiekolwiek problemy. W pakiecie jest też mapka i trochę fantów od sponsorów – czyli izotonik czy baton. Pamiętajcie, że na trasę nie wbiegniecie bez numerka na twarzy. Zdobyć go powinniście w dniu zawodów w biurze – tam są przemiłe koleżanki które napiszą go Wam na policzkach. Jeżeli jednak o tym zapomnicie to nic nie szkodzi – do strefy rozgrzewkowej wpuszcza nasz kochany Snickers, który też ma marker i dba o to aby nikt z czystymi policzkami na start nie wszedł. 

Dzień biegu.

Ja na miasteczko przyjeżdżam zazwyczaj ok godziny wcześniej – aby znaleźć na spokojnie miejsce parkingowe, ogarnąć numerek i jeszcze dopiąć ostatnie rzeczy. Na miasteczku znajdziecie depozyt, w którym możecie zostawić wszystko co nie będzie Wam potrzebne na trasie. Dobrym pomysłem jest wzięcie do depozytu suchych ubrań, w które przebierzecie się po biegu – lodowa potrafi zmrozić nawet w najbardziej upalny dzień. Przed startem Waszego biegu przed linią startu prowadzona jest wspólna rozgrzewka, która jest świetną zabawą – to jeden z elementów za którym trochę tęsknie odkąd zaczęłam biegać w seriach elite (tam rozgrzewamy się sami :(). Potem już tylko wpadacie na trasę i bawicie się na bajecznych przeszkodach. Biegniesz sam bez ekipy – nic nie szkodzi – zaraz znajdzie się grupa wariatów, którzy Ci pomogą! Bo to właśnie o ten teamwork w runmagedonie chodzi. Panowie zwróćcie tylko uwagę na to, że coraz więcej kobiet biega w serii elite (czyli w tej pierwszej, w której nie można sobie pomagać) – jeżeli jakaś Pani ma opaskę z numerkiem na głowie nie można jej pomagać bo mimo dobrych chęci za ten incydent może zostać zdyskwalifikowana. 

Kończąc tę niesamowitą przygodę (a gwarantuje Wam, że będziecie tak sądzić na miecie nie wspominając już o tym że czujecie się wtedy jak superman) po przekroczeniu mety dostaniecie od wolontariuszy Wasz unikatowy medal. Oprócz tego pięknego kawałka metalu (który świadczy nie tylko o tym, że ukończyliście bieg ale też o tym, że przezwyciężyliście swoje słabości i dokonaliście naprawdę czegoś wielkiego) dostajecie też pamiątkową bandanę. Wtedy też możecie złapać piwko, co prawda bezalkoholowe ale przecież wszyscy wiemy, że sportowcy brzydzą się alkoholem (jeżeli dalej grymasisz to odsyłam Cie do mojego artykułu o tym, że piwo jest napojem izotonicznym ale tylko to bezalkoholowe -> https://www.drspraweczka.pl/piwo-izotoniczne-hit-czy-mit/ )

Na miasteczku znajdziesz prysznice, w których możesz się opukać z błota. W lato ciepła woda się tam raczej nie zdarza ale podczas zimowych biegów jest na to szansa :). 

Biorąc pod uwagę temperaturę jaka jest zapowiadana na weekend pamiętajcie aby dobrze się nawodnić przed biegiem! Trasa rekruta nie ma po drodze regepoint’u z wodą i czekoladą. Ja na rekruta biorę zawsze żel energetyczny i chowam go w top sportowy – tak na wszelki wypadek jakbym okazała się kompletną ciapą i biegła go 4h :P. Na dystansie 12 kilometrów w niedziele znajdziecie już punkt regeneracyjny, tam możecie się zatrzymać i napić wody czy też uzupełnić kalorię. Jeżeli szkoda Wam na to czasu to znów polecam patent z ukrytym żelem – zawsze działa :).

Jeżeli macie jakieś pytania, na które nie znaleźliście odpowiedzi w powyższym tekście śmiało zadawajcie je w komentarzach – z chęcią rozwieje Wasze wszystkie wątpliwości i mam nadzieje zachęcę do wzięcia udziału w takim biegu! 

Fot. PhotOrlef

Rano biegam w białym fartuchu a wieczorem na treningu – zapraszam do mojego medycznosportowego świata. Lekarz => ortopeda in progress.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *